Wycieczki
- Pieniny - 7AB
- 7B w Pixel Sky Tower
- Łódź - EC1
- Panorama Racławicka 7A
- Wyjazd integracyjny 7c
- Berlin kl.8
- Wycieczka dla czerwonopaskowców
- Bezpieczne wakacje
- Praga - 6A 8BC
- Zoo
- 6B w GOjump i GOair
- Straż Pożarna - kl. 4c
- Motory i my
- Londyn
- LaserTag - 8A
- Escape Room - 6B
- Wizyta w bibliotece
- Emma Odważna - 1A
- Wycieczka geniuszy
- Berlin - kl.8
- 2021-2024
- 2018-2020
- 2015-2017
- 2007-2014
Pieniny - 7AB
8 czerwca 2026 roku klasy 7A i 7B wyjechały na upragnioną wycieczkę. Pierwszego dnia wyruszyliśmy wczesnym rankiem i udaliśmy się do Krakowa, które jest nie tylko niezwykle ważnym miastem dla historii Polski, ale wielu ludziom kojarzy się również z Żydami. Dlatego zwiedzanie dawnej stolicy rozpoczęliśmy od krakowskiego Kazimierza, odwiedzając najstarszą krakowską synagogę, w której dziś mieści się muzeum. Przewodnik opowiedział o religii i zwyczajach Żydów. Następnie pospacerowaliśmy po uliczkach żydowskiej dzielnicy, aby po chwili udać się na Wawel, gdzie odwiedziliśmy słynnego smoka, dzwon Zygmunta oraz groby królewskie. Zwiedzanie zakończyliśmy podziwiając słynny ołtarz Wita Stwosza w kościele mariackim. Po szybkim posiłku udaliśmy się na nocleg w Pieniny.
Drugiego dnia udaliśmy się na wędrówkę w góry. Rozpoczęliśmy od ruin zamku w Czorszynie z pięknymi widokami na okolicę. Stamtąd ruszyliśmy przez halę Majerz z kameralną bacówką na najsłynniejszy pieniński szczyt - Trzy Korony. Droga była dość długa, ale pomimo zmęczenia w dobrych humorach wdrapaliśmy się na platformę widokową, aby podziwiać zapierające dech w piersiach widoki. Po zejściu do Krościenka, udaliśmy się na tor sameczkowy, aby odreagować wysiłek fizyczny, zdając się jedynie na grawitację.
Trzeci dzień zawierał największą dawkę adrenaliny, gdyż dzień rozpoczęliśmy od spływu pontonowego rwącą rzeką - słynnym Dunajcem. Rzeka czasami płynęła leniwie, ale w innych miejscach dostarczała wiele emocji, orzeźwiając nas strugami zimnej wody. Niektórzy poczuli zew rywalizacji, wyprzedzając inne pontony i wiele tratw flisackich. Przemoczeni, ale bardzo zadowoleni, dotarliśmy na metę. Planowaliśmy również wycieczkę rowerową, ale pogoda pokrzyżowała nam plany, więc po szybkiej herbacie i krótkich zakupach udaliśmy się w drogę powrotną. Kierując się zasadą, że wycieczka bez McDolnalda to nie wycieczka, zatrzymaliśmy się na obiad w słynnej restauracji. Późnym wieczorem wróciliśmy do domu. Dokąd kolejnym razem?